FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Kretes i Reksio - Tajemnica Zakonu Kretów.

 
   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Przygody Reksia Strona Główna -> Konkurs Literacki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lone Star
Pod-ziemniak


Dołączył: 30 Maj 2006
Posty: 1063
Skąd: Lublin

PostWysłany: 26 Mar 2009 15:55    Temat postu: Kretes i Reksio - Tajemnica Zakonu Kretów. Odpowiedz z cytatem

Rozdział I pt. "Kroki"
Noc była ciemna. Gwiazdy na niebie lekko świeciły. Na podwórku panowała cisza, gdyż wszyscy już spali. Ale czy na pewno? Otóż nie, ktoś ciągle chodził po podwórku, kroki tej osoby (bądź tego czegoś) wydawały cichy, ale donośny odgłos. Głos kroków na chwilę ucichł, aby potem znowu się wznowić. Proces ten powtarzał się kilka razy. Wydawałoby się że ktoś przeszukuję całe podwórko, szuka czegoś cennego. Nagle furtka zaskrzypiała, a kroki cichły, cichły aż w końcu słychać było czystą, niczym źródlana woda ciszę. Rano Kogut Wynalazca, tak jak to miał w zwyczaju zapiał. Był to taki odpowiednik porannej gimnastyki. Jego pianie słychać było nawet w głęboko położonej pod ziemią norze Kretesa. Kretes obudził się i jak zwykle trochę ponarzekał. Molly czekała już w kuchni z gotowym makaronem.
-Witaj, moja słodka larwo - powiedział Kretes (słowo larwa, jest Krecim odpowiednikiem naszego "kochanie", "misiu", "kwiatuszku" itp.)
- Witaj, Kretesie. Jak Ci się spało? - odpowiedziała Molly pogodnym głosem.
- Coś nie dawało mi zasnąć, słyszałem kroki. Kroki które drążyły mi dziurę w głowie. Nie wiem jak to określić, w tych krokach było coś dziwnego.
- Ech, dramatyzujesz. Zjedz lepiej makaron bo wystygnie. - odpowiedziała Molly.
Rzeczywiście kroki opisywane przez Kretesa dawały mu coś znać, informowały o niebezpieczeństwie. Ale co to wszystko miało znaczyć? Sam nie wiedział...
_________________
Pozdrawiam, Lone Star
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Lone Star
Pod-ziemniak


Dołączył: 30 Maj 2006
Posty: 1063
Skąd: Lublin

PostWysłany: 26 Mar 2009 16:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rozdział II "Odkrycie"

Kretesowi nie spodobało się lekceważenie jego stwierdzeń przez Molly. Chociaż to co powiedziała, było dla niego lekkim pocieszeniem.
- Może to nic takiego? Może to nie jest oznaka kolejnej przygody? - pocieszał się w myślach niczego nieświadomy (zresztą jak reszta podwórka) Kretes. Po śniadaniu wstał od stołu i podziękował Molly za smaczny posiłek. Zwykle gdy nie miał co robić szedł do Koguta i Kornelka trochę ich podenerwować i ponarzekać na ich wynalazki. Ale dziś tego nie zrobił. Dziś był zupełnie inny dzień. Myśli o krokach nie pozwalały mu się na niczym skupić. Wciąż powtarzał sobie pytanie - "Co to było?". Wyszedł z nory. Pomyślał że dobrze zrobi mu posiedzenie chwilkę na świeżym powietrzu. Miał rację od razu "rozjaśniło" mu się w głowie i zaczął szukać po podwórku jakiś poszlak. Może był to po prostu Reksio który poszedł do szopy po szklankę wody? Nie wiadomo. Przed rozpoczęciem jego "śledztwa" postanowił zawitać do Reksia. Być może on będzie potrafił wyjaśnić zagadkę, która od rana nurtowała Kretesa? Jak pomyślał tak zrobił. Udał się czym prędzej do budy dzielnego psa i wypytał się Reksia o wszystko.
- Reksiu, przyjacielu zwracam się do ciebie w poważnej sprawie - powiedział Kretes
- O co ci chodzi Kretesie? Wyglądasz na troszkę zdenerwowanego. - odpowiedział Reksio spokojnie. Prawdopodobnie jego spokojnym podejściem do sprawy próbował uspokoić Kretesa. Kret opowiedział Reksiowi całą historię od początku do końca. Reksio w końcu przyznał się iż słyszał owe kroki i również przybrał niespokojny ton głosu.
- Kretesie, to nie były zwykłe kroki. Ja też słyszałem w nich coś niezwykłego. Musimy tą sprawę jak najszybciej rozwiązać - odrzekł Reksio zwany dzielnym psem, choć obecny ton jego głosu wcale nie wskazywał na miano aż tak dzielnego. Wkrótce całe podwórko wiedziało o sprawie nurtującej naszych bohaterów. Nikt poza nimi nie słyszał o tym i bardzo się tym nie zląkł. Nasza dwójka przyjaciół postanowiła samemu zająć się tą sprawą. Pytanie tkwi w tym jak.
_________________
Pozdrawiam, Lone Star
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Lone Star
Pod-ziemniak


Dołączył: 30 Maj 2006
Posty: 1063
Skąd: Lublin

PostWysłany: 26 Mar 2009 17:55    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rozdział III "Zakon Kretów"
Przyjaciele postanowili rozejrzeć się po podwórku, przeszukać jego każdy zakamarek i rozwiązać tajemnice kroków. Po długich poszukiwaniach i złościach. Gdy Kretes z Reksiem chcieli sobie już odpuścić w nadziei że kroki nic za sobą nie kryły, że tylko im się wydawało Reksio zauważył pergamin, zawinięty w rulon, włożony między deski płotu.
- Jak mogłem być tak ślepy, aby nie zauważyć tego pergaminu - wykrzyknął Kretes
- Pamiętaj Kretesie, że jesteś ślepy jak kret. - odpowiedział z humorem Reksio
- Ty lepiej się nie popisuj tylko przeczytaj co tam pisze
- Dobrze, już dobrze. - odrzekł Reksio i rozwinął kawałek starego pergaminu. Treść którą zawierał pergamin była następująca
"Ulica im. Krzysztofa Hrynkiewicza, dziś, godz. 22:00. Podpisano K.B."
Pies i kret patrzyli się jeszcze przez chwilę na pergamin, po czym Kretes powiedział:
- Nie będzie mi tu rozkazywał żaden K.B." - widać było że już nie czuł strachu związanego z krokami, podobnie jak Reksio
- Nie denerwuj się, musimy tam pójść i zobaczyć o co chodzi - odpowiedział Reksio
- Że co? Niby znowu nas ktoś wciągnie w inny wymiar, przeszłość, kosmos czy inne badziewia ? - zezłościł się kret
- Miejmy nadzieję że nie...
Doszła godzina 21:40, bohaterowie wyruszyli na ulicę im. Krzysztofa Hrynkiewicza, czekali pod znakiem z nazwą owej ulicy.
- Co to za jeden, ten Hrynkiewicz że nazywają jego nazwiskiem ulicę? - zapytał się Kretes
- To chyba taki programista, słyszałem coś o nim w radiu - odpowiedział Reksio
- Do czego to doszło, żeby nazywać ulicę nazwiskiem programisty jakiś gier dla szarlatanów
- To są gry przygodowe, Kretesie
- Doprawdy? Pewnie na każdym kroku przemoc, co?
- Nie, to gry dla dzieci
- Aha, czyli jakaś edukacja, tak? 2+2 ?
- Nie ! Skończmy już temat bo zaraz się pokłócimy
- W sumie też racja Reksiu. - odpowiedział Kretes po czym nasi bohaterowie ujrzeli w cieniu postać, która ich zawołała:
- Chodźcie tu, towarzysze !
Bohaterowie podeszli do postaci, ujrzeli ją. Serca zabiły im szybciej, bowiem był to...
C.D.N
_________________
Pozdrawiam, Lone Star
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Lone Star
Pod-ziemniak


Dołączył: 30 Maj 2006
Posty: 1063
Skąd: Lublin

PostWysłany: 26 Mar 2009 22:36    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rozdział IV "Nieznajomy"
Był to ktoś zupełnie im nieznajomy. Odziany był w szary płaszcz i również szary cylinder z wąskim rondem. W ręku trzymał parasol. Na jego nosie osadzone były okrągłe okulary, miał miły wyraz twarzy. Był kotem, ale czy naprawdę był miły? Bohaterowie zaraz się o tym dowiedzieli gdy wypowiedział pierwsze słowa powitania :
- Witam was moi drodzy! Już nie mogłem się doczekać. - powiedział nieznajomy
- Ale.. czy my się znamy? - zapytał Kretes
- Ach! Gdzie moje maniery? Nazywam się Adam Foqes (czyt. fokłues). Używam pseudonimu B.B. (Bartek Brosz) - odpowiedział pan Foques
- To czemu podpisałeś się "K.B." - zapytał Kretes z lekkim podejrzeniem
- Błąd w druku, wiesz jakie są te maszyny do pisania. Chociaż w waszych czasach maszyny mogły odejść w niepamięć...
- W naszych czasach ? O co Panu chodzi? - zapytał się tym razem Reksio
- Zaraz wam wszystko wytłumaczę, chodźmy do mojego tymczasowego mieszkania. Jest dwie ulice stąd. Mieści się ono na ulicy im.Jarka Juli.
- A to co? Znowu jakiś z rodziny programistów? - zaczął zrzędzić Kretes
- Nie, to jest grafik, Kretesie. - poprawił go Reksio
- Ale też z tej bandy osiedlowej co tworzy gry z przemocą, tak?
- Nie! Mówiłem Ci już że gry tworzone przez nich są bardzo dobre i...
- Przestańcie się już kłócić panowie. Dojdźmy spokojnie do mojego mieszkania. - uspokoił ich pan Adam.
Szli dalej rozmawiając już spokojnie. Wreszcie doszli. Adam Foques włożył klucz w drzwi i przekręcił dwa razy. Bohaterowie weszli do środka.
- Rozgoście się - powiedział
Reksio i Kretes usiedli na kanapie po czym Adam Foques zaczął opowiadać swoją historię :
Na pewno zwróciliście uwagę na mój nietypowy jak na te czasy strój i zachowanie. Bowiem ja nie jestem z waszych czasów. Wszystko zaczęło się od tego że w moim domu, w Paryżu w roku 1886 wstałem rano, jak zwykle poszedłem po chleb do sklepu, zrobiłem sobie śniadanie... ogółem spędzałem normalny dzień. Gdy wyszedłem sobie na popołudniowy spacer przechodziłem koło warsztatu tego wynalazcy, koguta.. nie pamiętam jego imienia. Ważne jest to że koło torów znalazłem szczątki jakiegoś urządzenia. Dotknąłem tego i... znalazłem się tutaj. Musiały być to szczątki jakiejś machiny czasoprzestzennej. Żyję tu rok i chcę wrócić do mojego Paryża, Paryża z roku 1886 ! W moich czasach istniał zakon. Zakon Kretów, który eksperymentował z czasem. Chcieli się przenieść w przyszłość i głosić tam swoje nauki. Słyszałem iż im się udało i wylądowali dokładnie tutaj! W waszym - XXI wieku! Pomyślałem że sam nie przekonam ich aby odesłali mnie do mojego świata, będą mi potrzebni pomocnicy. Natknąłem się na wasze podwórko miesiąc temu. Włamałem się tam i przejrzałem album ze zdjęciami. Mieliście doczynienia z czasem, z piratami, z czarodziejami. Byliście nawet w kosmosie ! Tylko Wy jesteście w stanie mi pomóc! Musimy odnaleść zakon, przekonać go do wysłania mnie w przeszłość, a potem dam wam spokój. Już nigdy o mnie nie usłyszycie ! Pytanie jest jedno - zgadzacie się?
_________________
Pozdrawiam, Lone Star
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Lone Star
Pod-ziemniak


Dołączył: 30 Maj 2006
Posty: 1063
Skąd: Lublin

PostWysłany: 28 Mar 2009 20:35    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rozdział V "Przygotowanie"

Nasi bohaterowie nasłuchiwali całej opowieści z otwartymi pyszczkami, po czym przemówił Kretes :
- Hmm... No nie wiem Reksiu. Czy znowu chcemy się plątać w jakieś przygody, aby pomóc nieznanemu człowiekowi?
- Tak - odrzekł Reksio, robiąc na złość Kretesowi
- Ech, znowu biedny, mały krecik będzie brał udział w jakiejś przygodzie !
- Nie stękaj Kretesie. Pomożemy Adamowi i kropka!
- Och, dziękuje przyjaciele - odpowiedział podekscytowany Adam - najpierw musimy obmyślić plan działania.
- Może zacznijmy od tego gdzie znajduje się ten twój zakon - zasugerował Kretes
- Znajduję się on pod ziemią ! Tam jest ich świątynia. Dostaniemy się tam poprzez kanały na ulicy im. Dartha Miaula. - odpowiedział Adam
- Czyli lokalizacje już mamy, teraz co dalej? - zapytał Reksio
- Hmm.. Nie wiem. Nie możemy myśleć na żywo ?
- W sumie my zawsze myślimy na żywo - pochwalił się Kretes
- Kiedy działamy ? - zapytał po raz kolejny Reksio
- Jeśli nie za wcześnie, chciałbym... jutro !
- Eee... dobrze!
- Spotkamy się tam gdzie dziś o 22:00, dobrze?
- Dobrze! - odpowiedzieli nasi bohaterowie po czym wrócili na podwórko. Nikomu o niczym nie mówiąc. Tym razem to była ich indywidualna misja.
Pożegnali się po czym rozeszli się w swoje strony. Reksio do budy, a Kretes do nory. Zasnęli z myślą o nowej przygodzie...
_________________
Pozdrawiam, Lone Star
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Przygody Reksia Strona Główna -> Konkurs Literacki
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


No nie wierzę, forum działa dzięki phpBB © 2001, 2002 phpBB Group