FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Reksio i Kretes - Tajemncze złote wrota

 
   Odpowiedz do tematu    Forum Przygody Reksia Strona Główna -> Opowiadania
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dizel
Wielki Mędrzec Reksia


Dołączył: 14 Lut 2007
Posty: 5
Skąd: Nie z tego świata ^^

PostWysłany: 21 Mar 2009 14:45    Temat postu: Reksio i Kretes - Tajemncze złote wrota Odpowiedz z cytatem

To będzie kontynuacja nieskończonego jeszcze opowiadania:
Reksio i Wielka Przygoda...
Będę pisał tekstem z podziałem na role, czyli dramatem.

Rozdział pierwszy: Tragedia związana, z zepsutym telewizorem naprawiania

Były piękne, słoneczny dni. Wszystko wyglądało normalnie...Kretes jak zwykle marudził przy Molly, a Reksio spał spokojnie. Takie dni ciągnęły się beztrosko długo... Aż pewnego razu:
Kretes:U matku! Jak to telewizor nie działa... To cały mój świat.Najlepiej zapytam Koguta czy mi pomoże.

Po niedługim czasie Kret podszedł do niedużej szopy Koguta...

Kretes: Kogucie, naprawisz mi telewizor?
Kogut W : Jestem teraz zajęty, Kretesie. Odbieram sygnał z zaświatów.
Kretes: U matku! A z kim jeśli wolno się zapytać, będziesz gadał?
Kogut W : Z pewnym Kogutem, a konkretnie waszym przyjacielem, Kapitanem Nemo.
Kretes: To super, pozdrów go ode mnie...
Kogut W : Dobrze więc.
Kretes: A co z moim telewizorem?
Kogut: Może Reksio ci pomoże.

Zaskoczony całym zdarzeniem Kret, poszedł do budy Reksia.

Kretes: Cześć Reksiu, mam dla ciebie pytanie: Czy pomożesz mi z TV?
Reksio: A co się stało?
Kretes: Właściwie nie wiem...Gdy leciało K jak Kret pokazało się takie coś czarno białego.
Reksio: Hm... A pytałeś Koguta?
Kretes: A jakże... Polecił mi ciebie...
Reksio: Hm... To zróbmy tak: Przynieś tutaj ten telewizor i zobaczymy co się stało.
Kretes: Niech będzie.

Po niespodziewanych czterdziestu minutach Kretes w końcu wygramolił się
z telewizorem. Była to nieduża skrzynka, z której połowa była ekranem.

Kretes: No więc jestem Reksiu, przytargałem go.
Reksio: Więc sprawdźmy co się stało.

Po kilku minutach.

Reksio: Niesłychane!
Kretes: Co niesłychane?
Reksio: Jest tutaj gigantyczna dziura, jak by ktoś wchodził do niego.
Kretes: Nie dam się nabrać.
Reksio: Ja wcale nie kłamię. Mówię, że przez tą skrzynię mogło przechodzić coś z innego świata.
Kretes: Koniec! Śpię u ciebie.
Reksio: Niech ci będzie.
Kretes: Dam telewizor Kogutowi. Jeśli coś w nim jest nastraszę starego bociana!

Nie namyślając się długo Kretes podbiegł tym razem szybciej do Koguta Wynalazcy z telewizorem.

Kogut Wynalazca zajęty był rozmawianiem z dziadkiem i nie usłyszał niczego.

Po powrocie:
Kretes: Kogut będzie miał niezłą minę, kiedy w nocy wyjdzie mu coś z telewizora...
Reksio: Kretesie, a co z Molly?
Kretes: Nie pomyślałem.

Kretes wyszedł z budy Reksia, aż tu nagle...
Molly: Kretesiku! Coś zaryczało w naszej norze. Czym prędzej uciekłam, sprawdzisz co się stało?


Co się stało w norze?
Jaką tajemnice skrywa stary telewizor?
Czy Kogut się wystraszy?
I czy Kretes sprosta zadaniu Molly?

Tego dowiecie się w następnym , drugim rozdziale.
_________________
Miau, miau miau, I'm your Father!
- Były ;P
Moderuję zielonym
Powracam ;p Strzeżcie się ^^


Ostatnio zmieniony przez Dizel dnia 01 Cze 2009 19:23, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Dizel
Wielki Mędrzec Reksia


Dołączył: 14 Lut 2007
Posty: 5
Skąd: Nie z tego świata ^^

PostWysłany: 21 Mar 2009 19:29    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rozdział II Nieoczekiwany gość.


Kretes podszedł pod swoją norę. Niespodziewanie zauważył ślady niewielkich stóp, jakby ptasich prowadzących do niej.
Kretes: A co mi tam... Pewnie ktoś próbuje mnie przestraszyć.
Kretes czym prędzej wślizgnął się do nory.Zobaczył tam.... swój telewizor,włączony telewizor ten sam, który dał Kogutowi.
Kretes: U matku, ale jak?... Niech złapię tego Koguta...

Zrobiło się całkowicie ciemno...

Wkurzony zaistniałą sytuacją, Kret poszedł do Koguta wynalazcy.
Przed drzwiami zastał wystraszonego Kuratora Kurneliusza.

Kretes: A ty co? Co tak stoisz?

Kornelek: Nie uwierzysz koko... Ten telewizor... On...

Kretes: Tak, tak, co on zrobił?

Kornelek: On sobie poszedł do twojej nory...

Kretes: U matku. A gadasz?

Kornelek: Ja nie gadam tylko gdaczę.

Kretes: Nie ważne... A gdzie jest kogut?

Kornelek: Kogut został uwięziony przez telewizor...

Kretes: A więc to on tak darł się, że aż w budzie Reksia było słychać?

Kornelek: Możliwe.

Kretes: A pozostali?

Kornelek: Siedzą ze strachu w budzie... koko.

Kretes: A więc zgadzasz się, abyśmy uwolnili koguta z telewizora?

Kornelek: To w końcu mój brat.


Kretes i Kogut Kornelek skoczyli do nory...
Pozornie wszystko wydawało się łagodne, pozornie... Telewizor stał już wyłączony...


Kornelek użył szpona i przepołowił telewizor...

Kretes: Co ty u licha zrobiłeś? Mój telewizor, u matku...

Okazało się, że... w telewizorze siedział Kogut Wynalazca i Kapitan Nemo...

Kretes: więc to był żart?

Kogut W : Tak Kretesie. Udawałem, że nic nie słyszę, jak wnosiłeś swój telewizor... Porozumiałem się z dziadkiem, że przez właśnie taki model mogę go tu sprowadzić. Gdy już przyszedł z zaświatów, zapytałem, co można zrobić, aby cię przestraszyć. Zaproponował mi już w norze taki pomysł. Normalnie koko wrzasnąłem ze śmiechu...


Kapitan Nemo: Owszem, to był nasz chytry plan...koko...

Kretes: No dobra, ale jak.... A skąd ta dziura z zaświatów w nim?


Koguty: Jaka dziura?

Kretes: To wy nic nie wiecie? Tam była dziura, przez którą przeszło coś z innego wymiaru i nie był to nemo...

Kornelek: Zaczynam się bać...


Nagle ktoś zasypał norę Kretesa, tak, aby nikt nie mógł się z niej wydostać...

Kretes: U matku! Zginiemy...

Głos: Buhahaha.... Masz rację.


KTO pomoże naszym bohaterom?
Jak uda się pokonać wroga?
Czy może być straszniej
I czy doczekacie następnego rozdziału?

Tego dowiecie się z następnego rozdziału.
_________________
Miau, miau miau, I'm your Father!
- Były ;P
Moderuję zielonym
Powracam ;p Strzeżcie się ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Dizel
Wielki Mędrzec Reksia


Dołączył: 14 Lut 2007
Posty: 5
Skąd: Nie z tego świata ^^

PostWysłany: 22 Mar 2009 14:59    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rozdział III Pomysły, wpadki i upadki

Kretes: U matku... Zginiemy...
Kurator Kornelek: Wiesz, że już to mówiłeś?
Kretes: Na prawdę?
Kurator: -------
Kretes: Macie jakiś pomysł, jak mamy się stąd wydostać?
Kapitan Nemo: Tak. Ja mam pomysł. Może przekopiesz się do budy Reksia...
Kretes: Dobrze myślisz.

Nasi bohaterowie pod przewodnictwem Kreta Kretesa, wyruszyli w poszukiwaniu wyjścia... Ciągnęli się po podziemnej gmatwaninie
bardzo długo... Aż wreszcie...

Kretes: O, tu coś jest!
Kogut w : Kop, więc koko.

Kretes jak komandor otworzył przejście do pewnego pomieszczenia...

Kretes: U matku, a to co?
Kogut W : Nie mam pojęcia. Na górze jest napisane Przygody Reksia FORUM.
Kornelek: A tam na dole, zalogowani...
Kapitan Nemo: Co to może znaczyć?
Kretes: A tam jeszcze lepiej przybysz z kurakis... Hehe... Skąd w mojej norze wziął się ktoś z kurakis... Jestem przybity... Na pewno tu nie zostaniemy...

Bohaterowie ponownie wyszli z pomieszczenia w norze...
Tym razem błądzili krócej, aż wreszcie...

Kretes: Na kopiec Kreta i Kilimandżaro! Tu coś jest!

Kapitan Nemo: No nie wiem... Tu coś śmierdzi...

Kretes: Kogucie... To ty?

Kogut W : Bardzo śmieszne Kretesie...

Kretes: Więc kopmy...

Po kilku minutach nasi bohaterowie znaleźli się w....

Kretes: Wiem co tak śmierdziało... Dokopaliśmy się do sedesu...

Kornelek: Uwaga. Ktoś otwiera deskę sedesową.

Nagle ku twarzom naszych bohaterów ukazał się nieduży dzieciak, który zapłakał:

dzieciak: (płacz)

Kretes: Tylko nie płacz

dzieciak: Mamo... Kibel do mnie mówi...

Matka: Ty znowu o kiblach. Wcześniej szczoteczka, telewizor, teraz kibel co jeszcze będzie do ciebie mówić?


Dzieciak popatrzył znów na ów sedes i okazało się, że był pusty...


Kretes: Uff... Uciekliśmy... Co by było gdyby powiedział o nas
komuś innemu?

Kogut W : Lepiej nie wiedzieć...koko...

Nasi bohaterowie ponownie ruszyli w kierunku nieznanym do budy Reksia..
Błądzili kilkanaście minut, aż wreszcie...

Kretes: To chyba, tutaj... Czuję zapach kiełbasek...

Kornelek: Kiełbaski?

Kretes: Tak, kiełbaski... Może się jeszcze załapiemy...

Kretes po raz trzeci zaczął kopać w kierunku rozchodzącego się zapachu...

Kretes: U matku! To Reksio, jesteśmy bezpieczni...

Reksio: To ty kretesie?

Kretes: Tak to ja.

Reksio: Więc wchodź.

Nasi bohaterowie, wychodząc z tunelu dotarli do budy Reksia, w której
jak zwykle było normalnie...

Molly: Kretesiku... Bałeś się?

Kretes: Nie, ani trochę. Koguty darły się jak oszalałe, a ja jako jedyny zachowałem spokój...

Koguty: Brednie, koko!

Molly: A więc to Koguty, byłam przekonana, że ktoś wydziera się za drzwiami...

Kretes: Jak to wydziera?

Nagle ktoś zapukał bardzo głośno do drzwi budy...

Reksio: Wiecie co? Tam stoi jakiś czarny koleś...Wpuścić go?

Kretes: Że co proszę?


Kto zapukał do budy?
Jaką tajemnicę skrywają podziemne tunele?
Jak straszne mogą być sardynki w konserwach?
I jak będę mógł napisać kolejny rozdział?

Tego dowiecie się w IV już odcinku ,, Ostatniej Przygody Reksia i Kretesa"
_________________
Miau, miau miau, I'm your Father!
- Były ;P
Moderuję zielonym
Powracam ;p Strzeżcie się ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Dizel
Wielki Mędrzec Reksia


Dołączył: 14 Lut 2007
Posty: 5
Skąd: Nie z tego świata ^^

PostWysłany: 24 Mar 2009 14:38    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rozdział IV Poszukiwania

Ponury czarny gość walił do drzwi z niewyobrażalną mocą.
Kretes: Jeszcze rozwali ci drzwi.
Reksio: Więc otworzyć mu?
Kretes: Oszalałeś? Na kopiec Kreta!

Tajemnicza postać zmęczona najwyraźniej waleniem do drzwi, powiedziała:

Postać: Otworzycie mi?
Kretes: A ktoś ty?
Postać: A ty?
Kretes: Ja jestem Kret Kretesa, a to dzielny pies Reksio i ....reszta.
Molly: Jak to reszta?
Postać: Mam sprawę do was, a właściwie do Reksia.
Wszyscy: Reksia?
Postać: Tak , Reksia... Otworzycie mi?
Kretes: Niech ci będzie, wchodź.


Czarna postać niepewnie weszła do pomieszczenia... Rozejrzała się
na boki, po czym się przedstawiła.

Postać: Witam was, jestem Karcebiusz Gonią mnie sardynki w puszce...

Kretes: Nie, no hehe... Sardynek się boisz?

Karcebiusz: Nie takich sardynek jeśli myślisz. To rycerze- ryby,które nękają mnie od pewnego czasu. Jestem adiutantem Lorda Kanberra w królestwie magii.... Po waszemu: Magiksu...

Wszyscy: Magiksu?

( brak odpowiedzi)

Kretes: Więc to ty wyszedłeś z telewizora?


Karcebiusz: Wepchały mnie do niego sardynki... Dwie weszły za mną.

Kretes: U matku, więc to ta sardynka nas uwięziła?

Karcebiusz: Prawdopodobnie. Ale co jest najważniejsze... Dowodzi nimi sam...

Kretes: w domu po raz trzeci?

Karcebiusz: Nie... Dowodzi nimi Hitler!

Kretes: U matku... Nie poradzimy sobie, nie ma mowy... A właściwie on zdechł, bo se strzelił w łeb . Hehe...

Karcebiusz: No... Właściwie nie jest tak zupełnie. Formalnie on nie istnieje, ale jego duch nęka magiks od dawien dawna... Na początek Burektora napadła sardynka, z jakimś nieznanym czarem...
Potem zaczęły się one pojawiać w Krainie bajek i w bobrorze...
Jego bazą wypadową jest jaskinia waldimorsa... Wszyscy czarodzieje siedzą ze strachu w sali obrad.

Reksio: Więc nie pomożemy ci pomóc. Niestety...

Karcebiusz: Hm... Szkoda... Wiem, że macie lepsz....

Nagle po budzie Reksia rozbiegł się huk i było już wiadomo, że...

Kretes: Nie mamy szans. To te sardynki...

Tak Kretes miał rację... Naraz po rozbrzmieniu się huku, wyszły dwie sardynki, zaopatrzone w magiczne miecze do rzucania czarów...

Reksio: e... To różdżki wyszły z mody...?
Karcebiusz: Nie, nie wiem...

Nagle sardynka rzuciła magicznym mieczem w ścianę... Rozbiegł się ogromny hałas.Miecz ryby otworzył na ścianie portal, portal do magiksu...

Kretes: Kogucie, dawaj armatę.
Kogut W : Nie mam niczego takiego
Kretes: A przetykaczka do kibla?
Kogut W : Tak, mam proszę.

Kretes długo nie powojował z przetykaczką. Sardynka wykreśliła czar snu... Kretes usnął natychmiastowo. Inni nie stawiali oporu...Porwani podążyli za magicznymi rybami...

Co się stanie w Magiksie?
Jak silny jest diaboliczny Hitler?
Kto będzie na tyle dobry , aby pokonać Hitlera?
I kiedy nastanie znowu spokój?

Tego dowiecie się w przyszłych odcinkach...
Najbliższy rozdział:rozdział V
_________________
Miau, miau miau, I'm your Father!
- Były ;P
Moderuję zielonym
Powracam ;p Strzeżcie się ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Dizel
Wielki Mędrzec Reksia


Dołączył: 14 Lut 2007
Posty: 5
Skąd: Nie z tego świata ^^

PostWysłany: 31 Mar 2009 16:19    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rozdział V - Co co się nigdy nie wydarzyło...

Nasi bohaterowie przymusem znaleźli się w Magixie... Nic nie było jak dawniej, płaskowyż lisa Chytrusa został zrównany z ziemią, a co najgorsze...
Zburzony został ratusz, ten ratusz w którym Kret Kretes zrobił wgniecenie...
Sardynki szły normalnie, ciągnąc za sobą naszych bohaterów. Kretes nie wytrzymał w końcu i kopnął łapą złowrogą rybę...

Sardynka: Kto to był!? Ja się pytam, kto to był..?

Wszyscy milczeli...

Sardynka: Nie myślcie,że ujdzie to wam na sucho...

Kretes: Ujdzie nam na sucho, ale tobie na mokro

Powiedział Kretes wrzucając sardynkę do wody...


Sardynka: Nie! Ja nie umiem pływać!!!

Reksio: Jesteś rybą!!!

Sardynka: A, faktycznie

Sardynka wyskoczyła z wody i czym prędzej dorwała Kretesa...
Przystawiła mu miecz do gardła... Jednak komandos Kretes wiedział jak się zachować... Niepozornie, jak gdyby nigdy nic odepchnął sardynkę.
Inni działali już błyskawicznie. Zawsze mroczny Kornelek użył szpona.
Groził , że zniszczy Sardynkę... Ta jednak wykreśliła nowy czar ,, zamrażanie i Kornelek wpadł do wody...


Kogut W: No nie wierzę... On tonie... Pomóżmy mu koko!

Sardynka: Dobrze mu tak. Skończycie tak jak on.

Sardynka ruszyła z bronią na Koguta Wynalazcę...
Ten nie dał się. W kieszeni znalazł dynamit i rzucił w demoniczną rybę.
Ta poleciała w siną dal , i nikt nie wiedział gdzie się znajdzie...

W tym samym czasie : Starożytny Egipt...

Ryżokitowcy ujrzeli spadającą gwiazdę przypominającą rybę...

Ryżokitowiec: To znak! Znak od Ibisa!

Magix:



Kretes: Huhu... Ale mu pokazałeś Kogucie...

Kogut W: Ma się ten tal... Ale zaraz zaraz. Kornelek! On zginie koko!

Wszyscy stojący na wybrzeżu poparzyli w głąb wody... Kornelka nie było...

Kretes: U matku! Na Boga! Na Boga Twaroga!


Kari Mata: Ale zaraz zaraz... Były dwie sardynki. Jedna szła z nami , a tamta?

Kretes: No szlak... I to ona go porwała!

Reksio: Jak mogliśmy być tacy naiwni!



Bohaterowie ruszyli z ekspedycją ratunkową... Za pierwszy cel uznali uniwersytet magii... Udali więc się tam.

Kretes: Na kopiec Kreta... Co nas jeszcze czeka?


Nasi herosi nie podejrzewali nawet jaki makabryczny widok zobaczą...


Zobaczyli bowiem....


CDN









język
_________________
Miau, miau miau, I'm your Father!
- Były ;P
Moderuję zielonym
Powracam ;p Strzeżcie się ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Dizel
Wielki Mędrzec Reksia


Dołączył: 14 Lut 2007
Posty: 5
Skąd: Nie z tego świata ^^

PostWysłany: 04 Kwi 2009 14:26    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rozdział VI Zew Śmierci

Nasi bohaterowie ujrzeli makabryczny widok. Przed uniwersytetem magii leżał Kornelek, otoczony zgrają sardynek... Wśród nich znajdował się Hitler...

Hitler: No... Mam da ciebie złą wiadomość. Tutaj się kończy twoja historia żegnaj...

Hitler próbował strzelić w stronę Kornelka, aż tu nagle:
Przybyła rada siedmiu czarodziejów...
Nasi bohaterowie zbaranieli...

Kretes: No, nie wierzę, po prostu nie wierzę...
Czarodzieje przybyli z odsieczą...

Barandalf strzelił w oko Hitlera kulą budyniu...Ślepy morderca nic nie widział. Próbował strzelać... Zdenerwowany porozbijał kilka zapuszkowanych sardynek...

Reksio również pomagał... Pozamieniał w żaby wszystkie ryby...Niestety Hitler otrząsnął się i próbował zniszczyć go... Nie przewidział jednego... W jego obronie wyskoczył Kornelek i rzucił w Hitlera szponem... Ten zawył potwornie i rozpadł się na milion części...

Kretes: No... prawie milion...


Burektor Mateusz: Dziękujemy za ratunek przyjaciele. Nie wiemy jak się odwdzięczyć...


Koguty: Może pozwolicie nam wrócić na podwórko?

Burektor po chwili zastanowienia odrzekł: Hm...Niech będzie. Barandalfie otwórz portal...

Niebieska kość Barandafla, u kresu lotu otworzyła magiczny portal...

Kretes: Nie do widzenia przyjaciele! Bywajcie!

Nasi Bohaterowie ruszyli w stronę portalu... portalu w kształcie portek...
Niepewnie weszli wgłąb magicznego miejsca... Niespodziewali się nawet, że trafią, tam dokąd nigdy nie chcieliby trafić...Trafili bowiem...

Krets: No nie wierzę, cóż to? To nie nasze podwórko... I... Coś tu tak...
Biało...

Kretes, nie mylił się. Nasi bohaterowie trafili do nieznanej...i niezbadanej dotąd nicości...


Molly: A już się cieszyłam, a już się cieszyłam, że wrócimy do domu... Kretesiku zrób coś

Kretes: Tylko co?


Co zrobi Kretes?
Jaką tajemnicę skrywa nicość?
Czy w nicości jest nic?
I kto napisze kolejny rozdział?

CDN!


Słowo od autora: Wiem, że ostatnie rozdziały są nudne, mniej humoru, ale
w kolejnych powinienem się rozkręcić xD
_________________
Miau, miau miau, I'm your Father!
- Były ;P
Moderuję zielonym
Powracam ;p Strzeżcie się ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Dizel
Wielki Mędrzec Reksia


Dołączył: 14 Lut 2007
Posty: 5
Skąd: Nie z tego świata ^^

PostWysłany: 11 Kwi 2009 14:35    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rozdział VII - Katastrofalne skutki w MafiaMarkcie.

W okolicy, dalej, jeszcze dalej i ... najdalej rozpościerał się pas białego koloru... Dosłownie tak jak od zawsze bywało w mrocznej nicości. Nasi bohaterowie długo rozmyślali, dlaczego dali się wciągnąć w współpracę z
autorem tego opowiadania.... Dni mijały wolno... Miesiące i lata również...
Nasi heroicznie odważni bohaterzy w końcu wyzionęli ducha... Trwało to mniej więcej parę białych, ochłodzonych lat....


Jeśli jeszcze nie wyłączyliście opowiadania i nie popłakaliście się ze
smutku, słuchajcie dalej...Psychole...



Kretes: Cóż za wzruszająca historia... Normalnie się popłakałem... O widzicie..?Tak. Dotychczasowy ciąg tych... no...wydarzeń to była zwykła
historyjka wymyślona przez jakiegoś psychopatę...który ma hehe... źle w głowie... Tak... macie rację. Chodzi o mnie...


Po wszystkich przygodach Kret Kretes został autorytetem wśród większości
osób ze świata... Wydał książkę pod tytułem: ,, Ostatnia przygoda Reksia i Kretesa"...


Pewnego dnia, z nudów postanowił pójść do sklepu z grami komputerowymi... RIKWA było już nudne.. Postanowił kupić coś znakomitego...nowatorskiego...
Zaczął od pewnego sklepu, o nawie ,, Mafia - Markt'' Aby nie łazić bezczynnie po plątaninie korytarzy, postanowił
zapukać do punktu obsługi Klienta...

Kretes: Puk, puk...

Pracownik: Tak, proszę kreta?

Kretes: Potrzebuję jakiejś odjechanej gierki. Pomożecie mi?


Pracownik: A od ilu lat?

Kretes: A daj pan nawet od pięćdziesięciu...

Pracownik: Mamy jedynie tylko jedną grę , o nazwie: Patyk III.

Kretes:Patyk? Ciekawe o czym to?

Kretes wyrwał pudełko z grą pracownikowi i zaczął czytać:

Kretes: ,,Patyk III - wspaniała gra oparta na średniowiecznej fabule....''
Hm... brzmi... fajnie..
,, Kieruj skrzatami , ogrami, wampirami i innymi podobnymi do ciebie"
U matku... Co za bezczelność..Podam producenta do sądu.

Zdziwiony Kret wyszedł z dziwnego również sklepu i poszedł do producenta...Przed drzwiami budynku zauważył
ochroniarzy, więc najzupełniej na świecie wszedł do środka.


Producent patyka stał w prawym holu na trzecim piętre...


Kretes: Witam, pana. Jestem Kret Kretesa. Przyszedłem podać pana do sądu...

Lis popatrzył na Kreta jak na wariata, nie mającego dobrze w głowie, poczym odrzekł:

Producent: A idź pan, bo jak zaraz wezmę ochronę, to nie będzie panu tak wesoło.

Kretes: Ty... ty dziadu... ty... Spotkamy się w Kretowołowskiej!

Producent: Będę. Będę czekał na pana... Nie wywiniesz się pan tak łatwo. Bądź tego pewien.Tfu!

Wkurzony Kret poszedł do Sędziny Kretowołowskiej, aby założyć rozprawę...

Kretes: Pani Kretowołowska. Proszę. Chciałbym założyć rozprawę przeciwko producentowi patyka...

Kretowołowska: Mańkowi?

Kretes: To państwo się znacie?

Kretowołowska: Tak... Maniek okradł mnie z kamyków... Ale to nie ważne... Proszę zgłosić się 13 Kwietnia...


Kto wygra proces?
Jaka będzie rola Obrońców z Plutona, a jaka Prakuratorów?
Czy Kretowołowska wyda sprawiedliwy wyrok?
I... Co będzie dalej?

CDN xD
_________________
Miau, miau miau, I'm your Father!
- Były ;P
Moderuję zielonym
Powracam ;p Strzeżcie się ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Dizel
Wielki Mędrzec Reksia


Dołączył: 14 Lut 2007
Posty: 5
Skąd: Nie z tego świata ^^

PostWysłany: 13 Kwi 2009 12:57    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rozdział VIII - Proces w sądzie i co z tego wynikło... część pierwsza

W końcu nastał dzień 13 Kwietnia. Było słonecznie, ćwierkały wróble i żule spadały z ławek, ale to nie ważne... Więc tak: Kret Kretes ubrał się uroczyście w garnitur, koloru czarnego, założył zabitą przez siebie muchę i zadzwonił po taksówkę.

Kretes: Alo, Alo... Ty , taksówkarz. Przyjedź mi tu pod norę Kretesa...
Taksówkarz: A gdzie to jest? W Polsce?
Kretes: Nie... w Rosji... Wiesz pan... Oczywiście, że w Polsce... Znajdź pan taką norę i tam przyjedź...
Taksówkarz: No... Ale przecie... w Polsce jest wiele nor...

Kretes odłożył słuchawkę. Nie przyszło mu na myśl, że nie zna adresu
własnego zamieszkania...Postanowił pójść do Koguta z Prośbą o transport...


Kogut jak zwykle majsterkował a Kornlek rozmyślał...

Kretes: Ty, Kogut. Masz taksówkę?

Kogut W: Nie mam, koko.

Kretes: Eh... Jaki z ciebie wynalazca... Potrzebuję jakiegoś środka transportu... Chcę się dostać na Podwawelską - 70

Kogut W : Hm... Może... może...

Kretes: Hitler jedzie na motorze?

Kogut W : Może, może... Niech pomyślę...


Kogut myślał parę godzin aż w końcu odrzekł...

Kogut W : A tak, koko... Zrobię ci schemat samokokodu...

Kretes: Ale streszczaj się... Nie zdążę na rozprawę...

Po kilku godzinach:

Kogut W : Transport gotowy... Musisz ułożyć tylko 115 części...

Kretes: Że co proszę?


Czy Kretes zdąży na rozprawę?
Kto wygra proces?
Jaka będzie rola Obrońców z Plutona, a jaka Prakuratorów?
I Czy Kretowołowska wyda sprawiedliwy wyrok?

Tego dowiecie się w kolejnym odcinku...
_________________
Miau, miau miau, I'm your Father!
- Były ;P
Moderuję zielonym
Powracam ;p Strzeżcie się ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Dizel
Wielki Mędrzec Reksia


Dołączył: 14 Lut 2007
Posty: 5
Skąd: Nie z tego świata ^^

PostWysłany: 23 Kwi 2009 19:45    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ostatnio:
Po kilku godzinach:

Kogut W : Transport gotowy... Musisz ułożyć tylko 115 części...

Kretes: Że co proszę?



Rozdział IX - Proces w sądzie i co z tego wynikło... część druga

Kogut W : Nie, no... Żartowałem... Schemat składa się z niecałych 15 części
Ketes: Czyli o 100 mniej?
Kogut W: Bynajmniej.


Kretes uwinął się mniej więcej w ciągu piętnastu minut... Ledwo co stał na nogach... Oszołomiony w końcu wydobył parę z ust:

Kretes: No. Kogucie. Skończone...

Kogut W : Gratulacje, Kretesie... Ale chyba potrzebny ci jakiś świadek, koko, nie'?

Kretes usłyszawszy, to co powiedział Kogut, pobiegł po Reksia... Znalazłszy się w budzie chwycił Reksia, za ramię i pobiegł z nim czym prędzej do samochodu...


Ulica Podwawelska - 15.17

Kret Kretes zaparkował pojazd i czym prędzej z Reksiem pobiegł do sądu...

Sąd - 15.23

Kretes w oddali usłyszał głos ,, Świadek Kret, Kretes proszony na szale.... o... przepraszam... na salę..."

Kret kazał Reksiowi zostać i dzielnie ruszył w kierunku pomieszczenia...

Kretes: Dzień dobry...

Kretowołowka: Proszę usiąść przy prakuratorze.... Pan Prakurator Artur Szmata przedstawi akt oskarżenia...

Artur Szmata: Oskarżam Producenta ,, Patyka" że w dniu którymś tam
któregoś tam roku, publicznie skrytykował Mojego Klienta Kreta Kretesa...
Oskarżony, groził mojemu klientowi swoją ochroną...


Kret pomyślał:

Kretes: Dobrze ten Szmata mówi...


Kretowołowska: Dziękuję, proszę oskarżonego o przedstawienie się:

Producent Patyka: Nazywam się Marian Patyk

Kretowołowska: Gdzie się pan Urodził?

Producent: Nie wiem

Kretowołowska: A czym się pan zajmuje?

Producent: Jestem producentem...

Kretes: ,,głupim'' Producentem

Kretowołoska: Proszę pana o spokój! A oskarżonego proszę o mówienie wyłącznie prawdy i prawdy... Niech pan powie, o tym całym zdarzeniu...

Producent: Krótko. Jakiś Kret przyszedł do mnie i gadał, że mnie poda do sądu, to ja mu powiedziałem, żeby się odczepił no a ten : że poda mnie do sądu.

Kretowołowska: Dziękuję. Proszę Kreta Kretesa o głos.

Kretes: Mam na imię Kret Kretes i mieszkam w norze

( publiczność zaczęła się śmiać)

Kretowołowska: Proszę o spokój. A czym się pan zajmuje?

Kretes: Jetem komandosem.

Kretowołowska: Niech pan powie o całym zdarzeniu

Kretes: Ano po prostu... Chciałem kupić gierkę komputerową, a tam pisało ,, Kieruj jakimiś brzydalami i innymi podobnymi do ciebie'' czy coś w tym stylu, więc postanowiłem pójść do producenta, aby go naskarżyć...
A ten mi wyjeżdża z jakimiś strażakami...

(na sali znów zaczęto się śmiać.)


Kretowołowska: Proszę o spokój! A teraz na salę proszony świadek Reksio.

Kretes: Reksio na stówę wszystko wyjaśni...


Strażnik: Świadek pies Reksio proszony na salę.


Kretowołowska: Witam. Jak się pan nazywa?
Reksio: Hau Hau?

Kretowołowska: Słucham?

Reksio: Hau, Hau, hau hau wr... hau?

Kretowołowska: Jeśli jeszcze raz się tak pan z ogonem odezwiesz, każę
pana wyprowadzić!

Reksio: Hau Ha Ha Ha !

Kretowołowska: Wyprowadzić świadka!!!

Kretes pukał się po swoim czole, powtarzając: ,, (niemądry), (niemądry), (niemądry)"...


Kretowołowska: Czy stronnictwo ma jakieś wnioski? Jeśli tak, to proszę mówić... Ja nie gryzę... chyba...


W tym samym czasie: podwórko Reksia...

Rozhisterowany Kogut Wynalazca pobiegł jak oszalały do budy Reksia...Napotkał Kari Matę...

Kogut W: Kari Mato. Całe szczęście... Przez nasze podwórko...

Kari Mata: Tak, Koucie?

Kogut W : Przelatywał jakiś talerz, to nie był talerz z galaktyki urana...

Kari Mata: Musimy ostrzec Reksia i Kretesa!


Sala sądowa:

Publiczność spała z nudów, Kretowołowska wyczekiwała na odpowiedź
prakuratora... Jednak gdy zorientowała się, że ten już głośno chrapie,
rozpoczęła recytować napisany zresztą na kartce ,, WYROK''

Kretowołowska: Wyrok w Imieniu Rzeczpospolitej Polskiej. Sąd okręgowy po rozpoznaniu sprawy Producenta Patyka, uznaje oskarżonego za...aa.a.a..a AAAAAA!!!! A cóż to?

Publiczność na sali wyła z przerażenia.... Okazało się, że niezidentyfikowany obiekt latający wyrżnął w budynek sądu... Na suficie wydawało się dojrzewać dziwny talerz, wyglądem przypominający
kawałek rozjechanego sera...


Kretes: Cóż z nami będzie?

Naraz ze statku wyglądem przypominającego kawałek sera, rozbłysła zielona poświata... koloru zielonego....

Kretes: Masło maślane... Ale mów dalej... Chyba wezmę popcorn!

Z wyjścia wybiegła owłosiona istota, wyglądem przypominająca
starego żula... Zaryczała potwornie: HłaKłahaha!!!!

Kretes: U matku! Zmoczyłem futerko!

Zaraz za nią wyszło dwoje na pierwszy rzut oka, bardziej inteligentnych
organizmów... Jedno z nich skoczyło na Kretesa!

Kretes: U matku!!! Chcesz mi wyssać mózg? Tak?

Kosmita: Nie!

Kretes: A więc chcesz oskubać mnie z flaków? U matku!!!

Kosmita: Nie!

Kretes: A więc czego chcesz?

Kosmita: Dawaj ser!!!

Kretes: Nie mam...

Kosmita: Oszczerstwo... Nędznicy... Wasza planeta ma najwięcej nabiału i w tym sera, więc go dawaj psie!

Kretes: Ty... Ty... Dziadu ty... ty...

Zdenerwowany Kretes próbował uderzyć Kosmitę ławką. Ten zasłonił się producentem patyka...

Producent Patyka: OOOOo... Powiedźcie Fredkowi, że go kochałem...

Mówiąc to wyzionął ducha...

Kretes: O jednego z głowy...

Kosmita: Dawaj ser!!!!!


Kretes: Nigdy!!!

Kosmita strzelił laserem w Kretesa... Na sali zapanował popłoch... Publiczność uciekała gdzie raki zimują... Kret próbował się podnieść, ale na daremnie...Daremne były jego próby... Został schwytany przez drugiego obrzydliwca...


Co będzie dalej?
Jaką tajemnicę skrywa odległa przestrzeń KwaKwa-Du?
Co zrobi Reksio?
I... Kto wygra diabelnie trudną wojnę o Kreto- Polis?

Tego dowiecie się odcinkach przyszłych.
oczko
_________________
Miau, miau miau, I'm your Father!
- Były ;P
Moderuję zielonym
Powracam ;p Strzeżcie się ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Wyświetl posty z ostatnich:   
   Odpowiedz do tematu    Forum Przygody Reksia Strona Główna -> Opowiadania
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


No nie wierzę, forum działa dzięki phpBB © 2001, 2002 phpBB Group