FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

NIE KLIKAJ, JEŚLI NIE JESTEŚ GOTÓW NA CZYTANIE KRYMINAŁÓW
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
   Odpowiedz do tematu    Forum Przygody Reksia Strona Główna -> Opowiadania
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
nieznany
Działacz Podziemia


Dołączył: 21 Sty 2009
Posty: 535
Skąd: Z... z... A, nie chcę zmyślać. xD

PostWysłany: 27 Lut 2010 20:48    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No, macie tu pierwszą część.
,,Ostatni występ czarodzieja", Część I
Philmoore ziewnął. Był strasznie znudzony, od dziewięciu dni nie było żadnej ciekawej zagadki. Dla typowego detektywa to standart, ale jeśli przejmuje się poglądy i usposobienie Schmidta, to jest to jak dziewięć lat.
Skoro już mowa o Schmidtcie, to wysunął dziś propozycję Philmoorowi.
-Jadę wieczorem do mojego wujka Charlesa. Jestem pewien, że o nim słyszałeś, choć nie wiedziałeś o jego prawdziwym nazwisku i o tym, że jesteśmy spokrewnieni. Nazywają go ,,Efez".
-Jesteś spokrewniony z Efezem?-zapytałem, niezbyt zdumiony. Członkowie rodziny Schmidta byli bowiem niezwykle dobrzy w tym, czym się zajęli na poważnie, a zajmowali się wieloma rzeczami. Ojciec był wysoce szanowanym pułkownikiem, matka słynną aktorką, dziadek najlepszym myśliwym w Indiach (z których pochodził), jego babcie zaś były ekspertkami jeśli chodzi o historię starożytną i wielkimi znawczyniami sztuki. Inny znów kuzyn miał na koncie sporą sumkę, dzięki temu, że miał za własność parę kopalni diamentów. A jego najlepszy przyjaciel, potomek tej zaskakującej rodziny, był wyjątkowo słynnym detektywem, na palcach można zliczyć lepszych od niego w tym fachu. Toteż nie zaskoczył go fakt, że czarodziej Efez, który swoją magią zawojował Londyn, to jego wujek.
-Owszem, jestem. Zaprosił mnie do swojego domu na Enetown Street, na herbatę. Chcesz pójść?
-Cóż, chyba muszę. Nie mam nic do roboty.
Ubraliśmy się więc i pojechaliśmy dorożką na Enetown Street. Stanęliśmy przed wysokim, dwupiętrowym budynkiem. Zapukaliśmy grzecznie. Drzwi się uchyliły i wyjrzała pani Brien.
-O, witam panów-powiedziała na powitanie, po czym wpuściła ich do przedpokoju. Wspięliśmy się po schodach i niemal wpadliśmy na dość ponurego lokaja Abbersa.
-Co ma pan tak złowieszczą minę?-zapytałem niewinnie.
-Zajrzyjcie do gabinetu, a się dowiecie-rzekł gburowatym szeptem.
Schmidt spokojnie chwycił klamkę, popchnął i...
-Aaaaach!
W kącie pod ścianą lerzało martwe ciało przysadzistego, ubranego w strój iluzjonisty, brodatego człowieka. Schmidt jęknął:
-Charles!-i zemdlał.
CDN

Dobra, skoro nie ma innego sposobu do nakłonienia do komentarzy...
,,Ostatni występ czarodzieja", Część II
Kiedy wreszcie udało mi się postawić Schmidta na nogi, rozejrzał się po pokoju, nie patrząc na zwłoki. W czasie, kiedy ten odpoczywał w fotelu, kazałem służącemu wezwać policję. Gdy wróciłem, Schmidt stał z miną nadal nieco wystraszoną, ale też upartą.
-Musimy zbadać przyczynę śmierci mego wujka.
Oględziny nie pozostawiały złudzeń:strzał z rewolweru (trzymanego przez zmarłego w prawej ręce, co wskazywało na samobójstwo) tuż przy skroni. Brak śladów walki, twarz zmarłego zastygła w wyrazie nienawiści i strachu.
-Nie, to niemożliwe... Mój wujek nie miał powodu do popełnienia samobójstwa.-powtarzał Schmidt, wpatrując się z rozpaczą w zdjęcie zmarłego stojące na biurku (Charles Schmidt pokazywał tam jakąś sztuczkę magiczną i pisał coś na papierze).
Zamyśliłem się. Mój wzrok powędrował od zdjęcia do trupa-i nagle jakby mnie piorun trzasnął.
-Schmidt, twój wujek był mańkutem! To nie on się zastrzelił!
-Cco?-zapytał nieprzytomnie Schmidt, spojrzał na ciało i znieruchomiał.
-Tak, to nie on. Charles trzyma pistolet w prawej dłoni, a był leworęczny. Ktoś go zabił i próbował upozorować samobójstwo.
Schmidt spojrzał na mnie z czułością i dumą.
-Naprawdę, pierwszy raz dostrzegłeś coś, czego ja nie zobaczyłem. Nalerzą ci się brawa. No, ale koniec tych wynurzeń. Mojego wuja zamordowano, ze śmiercią nie umiem walczyć. Ale umiem walczyć z mordercami. Złapię mordercę, inaczej nie nazywam się Aleksander Schmidt-jego ton głosu stał się zacięty.-Jak morderca wszedł, choć drzwi i okno były zamknięte? Kominek jest atrapą. Ale...zobacz.-rzekł Schmidt, podnosząc grudkę ziemi spod biblioteczki. Obok był zarysowany na parkiecie delikatny łuk.-Hmm...trzeba się zastanowić...
Podeszłem do kominka i oglądałem fotografie nad kominkiem. Oparłem się o posążek smoka sterczący na środku parapetu. Rozległ się okrzyk tryiumfu Schmidta. Biblioteczka powoli się odchyliła, ukazując otwór w ścianie.
-Philmoore, brawa po raz drugi. Ten posążek otwiera tajne wyjście.
CDN

,,Ostatni występ czarodzieja", Część III
-No, wreszcie mamy ślad-rzekł Schmidt, wracając z wyprawy do archiwum policyjnego ze starą teczką pod pachą.-Zacznijmy od tego, co wiemy. Znasz Zasadę Pytań Detektywa, poszukaj odpowiedzi na nie.
-Kto, kogo, jak, gdzie, kiedy, dlaczego. Zamordowanym jest twój wujek, na resztę pytań nie tak łatwo odpowiedzieć.-mruknąłem.-Jak? Strzał z pistoletu prawdopodobny, ale padł dokładnie koło skroni, co jest raczej niecodzienne w zabójstwach z szamotaniną.
-Fakt. To znaczy, że strzał oddano w ten sposób, że Charles nie mógł się bronić. Na przykład w śnie. Ale jestem pewien, że go zamordowano właśnie w jego gabinecie. Skąd wiem? Tajne wejście, wychodzące pod fontanną z posągiem czarodzieja w ogrodzie, to idealny sposób dla ustawienia śledztwa w martwym punkcie. Kiedy? Możemy ufać pani Brien, gospodyni, a ona mówi, że o godzinie 18:00, kiedy zrobiła sobie drzemkę, Charles żył. Lokaj Abbers obudził ją pięć minut przed naszym przybyciem, więc o 20:35. Sam lokaj ponoć wyszedł z domu o 17:30. Nie było go trzy godziny, wrócił o 20:25. Przez ten czas niby był w cyrku. Mam jednak wrażenie, że oboje coś ukrywają, choć to nie musi mieć związku z zabójstwem. Mamy więc przybliżony czas i miejsce. A jeśli połączę informację z akt policyjnych z zawartością szuflady biurka Charlesa, otrzymam motyw i oskarżonego.
Schmidt cisnął na stolik teczkę i dwa zwitki papieru. Zacząłem od karteczek. Obie były wyklejone literami z The Times`a (rozpoznawanie czcionek przynajmniej dwudziestu najpopularniejszych gazet było, według Schmidta, bardzo ważne, a on umiał aż czterdzieści czcionek):
,,ZAPŁACISZ ZA WSYPANIE MNIE. MAM JUŻ DOWODY. DAM CI JEDNAK SPOKÓJ, JEŚLI PRZYSTANIESZ NA MOJE WARUNKI. SPOTKAJMY SIĘ PRZY FONTANNIE."
,,KASA SIĘ KOŃCZY. POTRZEBUJĘ WIĘCEJ."
Akta zaś mówiły o procesie sprzed dwudziestu lat. Poszło o okradnięcie banku. Dzięki zeznaniu Charlesa Schmidta, przebywającego w czasie kradzieży w banku, policja dotarła do złodzieja, nazywanego przez innych opryszków Johnem Kowadłem, ze względu na upodobanie do zabijania kogoś uderzeniem jakimś masywnym kawałkiem metalu w tył głowy. John został skazany na dwadzieścia lat, gdyż skradzionej sumy miliona funtów nigdy nie odnaleziono. Próbował wmówić też policjantom, że Charles to jego wtyczka i go zdradził. Charles miał jednak na swoją obronę czterech niezależnych świadków i wyszedł bez szkody.
Spojrzałem na Schidta.
-Według daty wypada, że John Kowadło miał być uwolniony w tym roku.
Kiwnął głową.
-To on zabił mi wuja. Na podstawie listów wnioskuję, że-mówię to z przykrością-Charles naprawdę jakoś pomógł w zwinięciu pieniędzy. Później nasłał na Johna policję paryską (bowiem w Paryżu się to działo), a gdy ten spróbował go pociągnąć za sobą, uratował się zeznaniami świadków, zapewne przekupionych za pomocą części łupu, należącej teraz w całości do Charlesa. Kiedy jednak John był już wolny, zastraszył fałszywych świadków i wymógł złamanie przysięgi okupionej gotówką. Zaczął szantażować mego wujka, a gdy ten przestał go słuchać i rozpoczął odgrażanie się, zabił go.
Klasnąłem.
-Skoro już mamy dowody i oskarżonego, to pójdę aresztować go.
-Dobrze, ja nie jestem potrzebny. Ale coś mnie niepokoi w tej sprawie. Jaki bandyta zabija, a nie usuwa tak dobrze widocznych dowodów? Jaka gospodyni nie może się obudzić, choć w pokoju nad jej głową ktoś wypalił z pistoletu? Jaki lokaj nie wzywa natychmiast policji, choć widzi swojego pana z kulą w czaszce? Tu musi być jakiś dziwny pies pogrzebany...
CDN

No, dedukujcie.
_________________

,,Aż się można popłakać przez to, co się tu porobiło..."
Nieznany
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Luk
Działacz Podziemia


Dołączył: 18 Sty 2009
Posty: 529
Skąd: I tak nie wiesz gdzie to jest

PostWysłany: 03 Mar 2010 12:34    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ciekawe, ale gdzieś były błędy ortograficzne i literówki. Mistrzem dedukcji nie jestem więc za bardzo nie wiem kto to mógł być. Może 9/10.

A oto moje ''wypociny'' :

''Afera z kinem''
Detektyw Kowalski siedział w swoim domu i czytał gazetę. Natrafił przy okazji na ciekawy artykuł. Był on o kryzysie Kina Korona. Podobno wykupiono prawa do realizacji kilkudziesięciu filmów, a na każdy przychodziło z 5 osób. Wszystko było spowodowane przez drugie kino, a dokładniej Kino Helios w którym ceny biletów były o wiele mniejsze, a i filmy były ciekawsze. Po chwili zadzwonił dzwonek. Detektyw Kowalski czym prędzej otworzył drzwi.
-Witam panie Janie! Słyszał pan już tę wieść? - powiedział wchodzący listonosz.
-Nie, a co się stało?
-Wczoraj okradziono jednego z najbogatszych mieszkańców Wrocławia Jakuba Tokarskiego! On sam też zniknął!
-Taki los spotyka tylko bogaczy, a co pan ma dla mnie?
-List od pańskiego przyjaciela z Krakowa.
-Od Krzysztofa? Dawno nie pisał.
-Tak, właśnie od niego. Został bym dłużej, ale listy same się nie rozniosą.
-Dziękuje! Niech pan przyjdzie kiedyś to porozmawiamy.
-Przyjdę na pewno.
Detektyw był zaniepokojony całą sytuacją.
-Policja może sobie z tym nie poradzić. Muszę im pomóc. - powiedział Kowalski i ubrał kurtkę, cylinder, buty i wziął swoją torbę z narzędziami. Po chwili wyszedł z domu.
Gdy doszedł do wielkiej willi spotkał dwóch policjantów.
-Detektyw Kowalski? Pan tu niepotrzebny. Sami damy radę. - powiedział pewnie jeden z policjantów.
-Niech się inspektor nie obrazi, ale sądze, że jednak sobie nie poradzicie z tym śledztwem.
-Co za oszczerstwa! Sami sobie damy radę, a detektyw tu nie wejdzie!
-Inspektorze, jakaś pomoc może się nam przydać. - wtrącił się szeregowy.
-Nie, sami damy radę. - stwierdził stanowczo inspektor.
-I jak wam idzie śledztwo? - w tej chwili pod willę podzedł komendant główny policji nazwiskiem Andersen.
-Wiele nie znaleźliśmy. Jedyną rzeczą są zakrwawione dokumenty. Wśród nich są paszport, dowód osobisty i prawo jazdy. - odpowiedział inspektor.
-O, pan Kowalski! Niech pan wejdzie, pomoc może się przydać.
-A nie mówiłem. - powiedział szeregowy do inspektora.
Detektyw Kowalski wszedł razem z komendantem Andersenem do willi. W końcu doszli do pancernego sejfu. Była w nim wielka dziura.
-Sejf musiał zostać wysadzony jakimś ładunkiem wybuchowym. Tylko jakim?
-Przesłuchaliśmy wszystkich sąsiadów i wyszło na to, że od 04:00 do 04:25 musiał odbyć się wybuch.
-Pytałeś jaki dźwięk słyszeli?
-Coś jakby fajerwerki strzelały, ale takie coś nie wysadziło by tego sejfu!
-Masz rację. Ale streść mi co już wiecie o przebiegu zabójstwa.
-Ochroniarz dostał z kuli z rewolweru około godziny 03:20. O 03:30 pokojówka słyszała trzask drzwi. O 03:40 szofer mówił, że słyszał krzyk i pobiegł na górę. Po chwili także został strzelony z rewolweru tylko w rękę. Póżniej właśnie od 04:00 do 04:25 słyszano wybuch. W tamtych chwilach został wzniecony też pożar. Był on na górnym piętrze, a o 04:30 wzniecony został pożar na dolnym piętrze. Potem przez półtorej godziny gaszono pożar. Postanowiliśmy zabezpieczyć miejsce zdarzenia i poczekać, aż wzejdzie słońce, bo nic nie było widać.
-Coś jeszcze wiesz?
-Bym zapomniał. Pokojówka około godziny 05:00 widziała kogoś kto wychodził z domu, ale sylwetkę miał podobną do kucharza. Ciągnął jeszcze kilka worków.
-To mógłbyć złodziej, a w workach mogły być pieniądze i co ważniejsze. Ciało pana Tokarskiego! A co z alibi?
-Kucharz był z ciotką na Psim Polu, a szofer i pokojówka spali w jednym pokoju.
-Wszyscy to potwierdzili?
-Tak
-A co z ochroniarzem?
-Leży w szpitalu z poranioną nogą.
-A ma jakieś alibi?
-Nie ma, ale chodźmy na górne piętro. Może coś jeszcze znajdziemy.
-Chciałbym iść sam.
-Dobrze. I tak mam mnóstwo roboty. Stary Koronowski zwiał nam z więzienia. Może to on za tym stoi, bo głównie okradał ludzi.
Kowalski wbiegł na górę. Po chwili zbadał dziurę w sejfie. Była niezbyt dużych rozmiarów. Przy dziurze leżały kawałki od jakiegoś opakowania.
-To mogłobyć opakowanie od ładunków wybuchowych. Ale te zwykle ich nie mają.
Następnym śladem znalezionym przez Kowalskiego była krew na poduszce w sypialni Tokarskiego.
-Tokarski mógł zostać zabity strzałem w głowę lub w brzuch, albo jeszcze w plecy. Chociaż nie ma pewności czy mógł zostać zabity, ale strzał w taką pozycję oznacza prawie pewną śmierć.
Detektyw Kowalski był jednak pewny, że znajdzie dowód potwierdzający śmierć Tokarskiego. Wszedł zatem do sejfu. Coś go tam zdziwiło.
-Krew na pieniądzach? Niewątpliwie ciekawe. Złodziej mógł się zranić i jego krew się tu rozlała. Albo wlókł tutaj zabitego Tokarskiego. Muszę poszukać ciała, tylko gdzie? Zwykle mordercy ciała zakopują w lesie lub na jakimś pustkowiu. Ale takie poszukiwania by nic nie dały.
Wtem zaczęła dzwonić komórka detektywa.
-Halo. - powiedział detektyw, odbierając komórkę.
-Jesteś tam? Coś znaleźliśmy.
-Konkretnie?
-Trrrrccce syyyygaaaaał.
-Powiedz gdzie to przyjdę.
-Prrrrrrzzzzyyyy kkkkknnnniiie hhhhheeeelllloos. - Wtedy oba telefony się rozłączyły.

Cały utwór jest dłuższy, ale podzieliłem go na 4 części.
_________________

The West! - polecam!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG
nieznany
Działacz Podziemia


Dołączył: 21 Sty 2009
Posty: 535
Skąd: Z... z... A, nie chcę zmyślać. xD

PostWysłany: 03 Mar 2010 18:25    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No, nawet niezłe, te ,,wypociny". 7/10
,,Ostatni występ czarodzieja", Epilog
-I co? Wyrok jest?-zapytał Schmidt.
-Oczywiście. Już wykonano. Powieszenie.
-No, dobrze. Ale nadal mam wrażenie, że coś pominąłem.
Rozległo się pukanie. Do pokoju wszedł Abbers.
-Kiedy tylko dowiedziałem się o wykonaniu wyroku, przyjechałem do panów. Mój pan kazał mi coś panom powiedzieć po rozprawie.
-A cóż to takiego?-zapytał z niepokojem Schmidt.
-No...Pani Brien i ja byliśmy we wszystkim posłuszni pańskiemu wujowi. Wiedzieliśmy o szantażu. Pewnego dnia, wieczorem, pan Schmidt powiedział, że już tego nie zniesie, że jeśli nawet nie wpakują go do więzienia za kradzież i fałszywe zeznania (tak, wiemy o procesie, panie Schmidt), to i tak jego kariera będzie zdruzgotana, państwo zabierze mu pieniądze i wyląduje na bruku. Postanowił jednak umrzeć, ale nie bez pomsty-upozorowaliśmy razem dla policji samobójtwo, a dla pana zabójstwo. Bowiem Charles znał pańskie umiejętności, panie Aleksandrze, i był pewien, że dostarczy pan dowodów winy.
-Och...-jęknął Schmidt.-Powinienem pamiętać, że Charles prędzej się zabije, niż da się komuś tak oburzająco szantażować. Co za genialne samobójstwo! Ja, wielki detektyw Schmidt, dałem się nabrać! Jak to dobrze, że dzisiejsi mordercy nie są tak przebiegli. Już za późno, Philmoore, John został już skazany, a wyrok wykonano. Charles dopiął swego:odszedł z godnością i zabrał ze sobą swego wspólnika kradzieży. Nie mamy po co wywlekać sprawy. Sytuacji dwóch trupów to nie zmieni, a Abbers i Brien nie zasługują na więzienie. Jakie to było sprytne. Genialne, jednak potknąłem się aż dwa razy, nim zdobyłem dowody winy Johna Kowadło:przy leworęczności wuja i tajnym przejściu. Plan wuja niemal padł przez moją nieudolność. No, ale kurtyna opadła.
_________________

,,Aż się można popłakać przez to, co się tu porobiło..."
Nieznany
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Luk
Działacz Podziemia


Dołączył: 18 Sty 2009
Posty: 529
Skąd: I tak nie wiesz gdzie to jest

PostWysłany: 03 Mar 2010 18:33    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ciekawie się rozstrzygnęło. Literówki też są, ale za całokształt dam 9,5/10.
_________________

The West! - polecam!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG
kubulus
Starszy Norman


Dołączył: 11 Kwi 2010
Posty: 221
Skąd: Z Krakowa oczywiście!

PostWysłany: 04 Cze 2010 16:58    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Super 10/10
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
kubulus
Starszy Norman


Dołączył: 11 Kwi 2010
Posty: 221
Skąd: Z Krakowa oczywiście!

PostWysłany: 04 Cze 2010 18:07    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pewnego słonecznego dnia kobieta o imieniu Sally udała się do centrum handlowego, ponieważ chciała kupić swojemu bratu prezent urodzinowy.
Weszła do sklepu komputerowego, bowiem jej 11-letni brat był maniakiem gier komputerowych. Jej uwagę przyciągnęły dwie kobiety stojące przy ladzie. Obie mały na sobie identyczne sukienki koloru fuksji. Jedna była brunetką, druga blondynką.
- Przepraszam, po ile są płyty CD? Potrzebuje jednej do nagrania mojego własnego programu komputerowego. - Powiedziała blondynka.
- programu?- zapytał zdziwiony sprzedawca w zielonej koszuli.
- Tak zrobiłam go zupełnie sama! Nazywa się SweetHoneyTryingBeta, wersja 1.3
- 8 €
Brunetka zapytała sprzedawcy w koszuli w kratkę:
- laptopy są drogie?
- Zależy kto co rozumie przez drogie.
- Ja rozumiem 5.000
- W takim razie są drogie.
- Chciałabym umieć korzystać z komputera, ale nie umiem.
Sally nie miała zamiaru dłużej słuchać ich rozmów.Kupiła to co chciała kupić i wyszła ze sklepu.
Na przeciwko sklepu, z którego wyszła Sally był bank.
Na ławce obok banku siedział gitarzysta i kumpel Sally, Ślepy Joe.
- Cześć Joe! - zawołała Sally zmierzając w jego kierunku.
- To ty, Sally ?- spytał Joe. ( rzeczywiście był ślepy ).
- Tak to ja.
- Miło cię ... słyszeć.
Sally się roześmiała.
- Zagraj mi coś. - poprosiła.
- Dobrze. Z radością.
Sally mogłaby tak siedzieć godzinami, słuchając muzyki Joego.
Nagle z banku wyszedł pan w garniturze, kierownik i krzyknął:
- NIE MOŻE PAN TUTAJ GRAĆ WYNOCHA !
- Dobrze. - odpowiedział zasmucony Joe.
- Nie tak szybko - powiedziała Sally i weszła do banku, żeby porozmawiać z kierownikiem.
Kiedy była w banku ktoś strzelił w jednego z ochroniarzy.
Drugi natychmiast zareagował, ale również został zastrzelony.
Napastnik ukradł pieniądze i udał się do wyjścia. Sally zauważyła tylko skrawek sukienki koloru fuksji.
Wstała i wybiegła z banku zobaczyła napastniczkę wbiegającą do kafejki internetowej. Sally pobiegła tam.
Ujżała tam te samie dwie kobiety, które widziała w sklepie komputerowym.
- Czy któraś z was ukradła pieniądze?
- Nie! - krzyknęły kobiety chórem.
- W takim razie co tu robicie?
- Ja wysyłam e-mail. - powiedziała brunetka.
- Ja też - powiedziała blondynka.
###
Która kobieta kłamie kłamie ?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Dominik
Działacz Podziemia


Dołączył: 06 Gru 2008
Posty: 690
Skąd: Bochotnica

PostWysłany: 04 Cze 2010 20:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Brunetka. Nie mogła wysłać maila, skoro nie potrafi obsługiwać komputera.
_________________
Lwów i Wilno na zawsze polskie! Walczmy o niepodległość Łużyc!
Zdobywca II miejsca w konkursie poetyckim, zorganizowanym na pięciolecie Forum Reksia.
Piszę poprawnie po polsku

"Myślałem i wymyśliłem bezmyślnik ~. Stawiać się go będzie przed zdaniem nie mającym sensu." - Tytus de Zoo
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Tlen
nieznany
Działacz Podziemia


Dołączył: 21 Sty 2009
Posty: 535
Skąd: Z... z... A, nie chcę zmyślać. xD

PostWysłany: 04 Cze 2010 20:46    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fakt, trudne to nie było.
Mam zaczątki nowych opo:
-,,Na deskach teatru"
Na oczach Philmoora ciężki odważnik spada na obiecującą aktorkę. Schmidt bada przeszłość trupy scenicznej.
-,,Złoto lorda"
Bezcenne złoto nieznanego pochodzenia znika w tajemniczych okolicznościach. Philmoore jest jedyną szansą uratowania lorda.
-,,Na Morzu Czarnym"
Ofiarą pada niepozorny inżynier w czasie rejsu statkiem. Na nieszczęście mordercy, Schmidt i Philmoore są incognito na statku...
-,,Lokaj Aleksander Schmidt"
W połowie drogi do Londynu znany bogacz zostaje zastrzelony i porzucony w swojej karecie. Schmidt zostaje lokajem w domu zmarłego.

Nie wiem, które ze scenariuszy wykonam, ale planuję ,,Na deskach teatru".
_________________

,,Aż się można popłakać przez to, co się tu porobiło..."
Nieznany
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Luk
Działacz Podziemia


Dołączył: 18 Sty 2009
Posty: 529
Skąd: I tak nie wiesz gdzie to jest

PostWysłany: 04 Cze 2010 21:15    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja obecnie w wolnym czasie oprócz mojego RiTK, pracuję też nad kryminałem ''Tragedia na trasie''. Fabuły nie podam, żebyście mieli niespodziankę język . A co do twojego opo Kubulus, proste do rozwiązania, trochę też akcja za szybko się dzieje + trochę błędów. 6/10.
_________________

The West! - polecam!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG
kubulus
Starszy Norman


Dołączył: 11 Kwi 2010
Posty: 221
Skąd: Z Krakowa oczywiście!

PostWysłany: 05 Cze 2010 14:59    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

to moje to było amatorskie bagno zawstydzony
_________________
Na wschodzie, gdzie wstaje tęcza, ze śnieżnobiałych chmurek rodzi się pegaz - dawca inspiracji.
Piszę poprawnie po polsku.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Kacper98
Działacz Podziemia


Dołączył: 15 Lut 2010
Posty: 551
Skąd: Tajemnicza piramida

PostWysłany: 25 Cze 2010 16:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dobra ja też spróbuję:
Wstęp

Gdzieś w Londynie na ulicy kolinowej stał dom.Był bardzo stary miał ponad 100 lat.A przed nim dwójka chłopców założyła się który pierwszy pójdzie do domu i przyniesie z niego jakąś rzecz.Chłopcy mieli imiona Kuba i Marcin.Najpierw wszedł Marcin.Wcale się nie bał wiedział że od dawna nikt w domu nie mieszkał.Postanowił zabrać coś z góry.Po woli chodził po schodach
kiedy nagle schody się rozwaliły.Na nich spada Marcin.Schody przebiły podłogę.Marcin spadł do piwnicy domu.Tam za rogiem był cień pewnej osoby.
Marcin przestraszył się.Postać była podobna do człowieka.Gdy wyszła był to wampir.Wystawił swoje straszne zęby.Marcin uciekał od niego.Lecz wpadł w ślepy zaułek w piwnicy.Wampir podszedł do niego i otworzył buzię....
Kuba z niecierpliwością.Postanowił odszukać przyjaciela w domu.Zauważył
odłamane schody.przestraszył się.Nagle z rogu wyskoczył wampir.Zęby miał w krwi.Koło niego staną kolega Kuby Marcin.Marcin był wampirem.Kuba zauważył że drzwi do wyjścia były zamknięte.
Więc poszedł do pierwszych lepszych.Za drzwi wyszła jakaś kobieta.
Była to zła baby-jaga.Chwyciła Kubę.Wskoczyła na latającą miotłę i odleciała z Kubą.Kuba strasznie się bał.Po drodze słychać było jak wyły wilkołaki.
C.D.N
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG Tlen WP Kontakt
Luk
Działacz Podziemia


Dołączył: 18 Sty 2009
Posty: 529
Skąd: I tak nie wiesz gdzie to jest

PostWysłany: 25 Cze 2010 16:28    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jak to ma być kryminał to ja jestem święty. Dużo błędów, akcja za szybka, nie ma opisów. Powinieneś dodać ich trochę to ulepszy twoje opowiadanie. Obecnie słabo. Zresztą, chłopcy z Londynu raczej nie mogli mieć na imiona Marcin i Kuba, chyba że byli emigrantami z Polski hahaha . Tak samo z ulicą Kolinową, po polsku raczej ulica w Londynie by się nie nazywała.
_________________

The West! - polecam!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG
Kacper98
Działacz Podziemia


Dołączył: 15 Lut 2010
Posty: 551
Skąd: Tajemnicza piramida

PostWysłany: 25 Cze 2010 16:31    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No wiem dałem wam do wyboru kim jest Kuba i Marcin.A ulica w Londynie hm......nazw mi się nie chciało mi się wymyślać.Co miała być ulica camel hahaha I szczerze mówiąc spodziewałem się gorszych komentarzy. bardzo szczęśliwy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG Tlen WP Kontakt
Luk
Działacz Podziemia


Dołączył: 18 Sty 2009
Posty: 529
Skąd: I tak nie wiesz gdzie to jest

PostWysłany: 25 Cze 2010 16:38    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mogłeś znaleźć np. jakąś ważną postać angielską i nazwać jej imieniem ulicę. Ja jak nie mam większego pomysłu tak robię.
_________________

The West! - polecam!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG
Dominik
Działacz Podziemia


Dołączył: 06 Gru 2008
Posty: 690
Skąd: Bochotnica

PostWysłany: 25 Cze 2010 18:12    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kryminał opowiada o walce z przestępcami, a nie z wampirami i babą-jagą. Horroru w tym temacie nie oceniam.
_________________
Lwów i Wilno na zawsze polskie! Walczmy o niepodległość Łużyc!
Zdobywca II miejsca w konkursie poetyckim, zorganizowanym na pięciolecie Forum Reksia.
Piszę poprawnie po polsku

"Myślałem i wymyśliłem bezmyślnik ~. Stawiać się go będzie przed zdaniem nie mającym sensu." - Tytus de Zoo
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Tlen
Wyświetl posty z ostatnich:   
   Odpowiedz do tematu    Forum Przygody Reksia Strona Główna -> Opowiadania
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


No nie wierzę, forum działa dzięki phpBB © 2001, 2002 phpBB Group